Dlaczego inwestujemy w nieruchomości

Moje inwestycje na rynku nieruchomości rozpoczynałem w 2004 roku. Od 1998 roku działałem na rynku kapitałowym, dzięki koledze Tomkowi z liceum i Piotrkowi ze studiów. Nie miałem wtedy wyraźnego powodu, dla którego chciałem inwestować. Nie czułem wartości pieniądza, ani co można z jego pomocą zrobić. Nie miałem też wielu potrzeb, które pojawiają się później. Może dlatego udało mi się jako studentowi, bez dochodów, złożyć skuteczny wniosek o 1 milion złotych kredytu na zakup akcji Orlenu. Na szczęście, dzięki gigantycznej redukcji tej emisji, nic z mojego zakupu nie wyszło. No ale o tym gdzie i kiedy indziej.

Z czasem moja świadomość powodów, dla których chcę być inwestorem rosła. Dziś jest to najważniejszy pytanie, które zadaję, gdy przyjmuję nową osobę na mentoring. Od powodów inwestowania, zależy dobór strategii, tempa inwestowania, ryzyka, czy zaangażowanie czasowe.

Pozytywnym zjawiskiem jest to, że do tej pory nie spotkałem kogokolwiek, kto chciał po prostu być bogaty, mieć dużo pieniędzy, lub prezentował inny abstrakcyjny powód bogacenia się. Rzeczywistość wygląda tutaj lepiej, niż wyobrażenia większości ludzi o inwestorach, rentierach, czy biznesmenach. Ci ludzie nie robią tego co robią wyłącznie dla pieniędzy. Robią to z innych powodów, a pieniądze są dla nich środkiem lub gwarantem do spełnienia innego celu. Jakiego?

Powody, które podają inwestorzy podzielić mogę na dwie grupy. Te które dotyczą najczęściej ich bytowania oraz te, które dotyczą ich aspiracji.

W 2017 ośrodek KANTAR PUBLIC przeprowadził dla POLITYKI badania, dotyczące lęków Polaków. W badaniu tym 27% ankietowanych stwierdziło, że  boi się zubożenia na starość, a 26% niepewnej przyszłości rodziny i dzieci. Większym lękiem od tego, szczególnie w grupie 40 i 50-latków było jedynie zagrożenie islamem.

Ciekawe jest to, że obawy finansowe Polaków dotyczyły bardziej przyszłości, niż teraźniejszości. Niemniej w podstawowym zakresie powodów inwestycyjnych pojawiają się następujące:

Zabezpieczenie kapitału

Od dawna wiadomo, że pieniądze leżące na koncie lub lokacie bankowej tracą na wartości – zżera je inflacja. Dodatkowo od kilku lat banki przestały już pełnić funkcje bezpiecznej instytucji. Po upadku banków na Cyprze i Islandii, zmieniło się także prawo w Polsce. Gwarantowane są depozyty do równowartości 100 000 EUR, ale sam Bankowy Fundusz Gwarancyjny obsłuży upadek jedynie małego fragmentu systemu bankowego (do dyspozycji Funduszu jest niecałe 10 mld złotych). W przypadku większych problemów moim zdaniem nastąpi nacjonalizacja części majątków prywatnych, w postaci zajęć depozytów. Trochę trudniej będzie z nieruchomościami. W przypadku nacjonalizacji, przed którą inwestor nie ma jak się bronić, dla skarbu państwa stanowić one będą dobro o wątpliwej płynności. W końcu będą to czasy kryzysu i potrzeby szybkiej gotówki.

Od 10 czerwca 2016 roku obowiązuje również ustawa, wdrażająca Bank Recovery and Resolution Directive, która pozwala bankom na wykorzystanie do ratowania się w sytuacji bankructwa pieniędzmi swoich klientów. Mit bezpiecznego banku skutecznie rozwiali nasi rządzący.

Z tego też względu lokowanie środków w nieruchomościach zapewnić ma to, że nasze pieniądze podlegają jedynie ryzyku politycznemu, ale już nie inflacyjnemu.

Musimy sobie jednak uświadomić, że ochrony przed inflacją nie zapewnia sama wartość nieruchomości. Wzrosty cen nie wyprzedzają inflacji, podobnie jak wzrostu płac. Ochronę zapewnia pracująca, wynajmowana nieruchomość, ze względu na to, że zaspokaja jedną z podstawowych potrzeb człowiek, za którą płaci on w zależności od swojej zamożności, a nie od czynnika inflacji.

Pamiętajmy także, że niepracująca nieruchomość niszczeje i wymaga dodatkowych nakładów.

Bezpieczeństwo finansowe

Innym celem jest osiągnięcie bezpieczeństwa finansowego. Jest to taki stan finansów, który pozwoli przetrwać negatywne zjawiska. Zestaw tych negatywnych zjawisk każdy inwestor definiuje sobie sam. Od utraty pracy, przejścia na emeryturę, dorastania i uposażenia dzieci, poprzez śmierć partnera życiowego, niepełnosprawność, aż do zjawisk typu wojna i konieczność migracji. O ile w pierwszej grupie przypadków nieruchomości są bardzo pomocne i istnieją gotowe strategie tworzenia własnego funduszu emerytalnego, bądź powierniczego. O tyle w przypadku wojny nieruchomości w kraju, ogarniętym działaniami wojennymi są dobrem niepłynnym.

Wolność finansowa

To taki poziom finansów, który pozwala na swobodne życie, przy którym wszystkie nasze wydatki pokrywane są z pracujących nieruchomości i innych aktywów, dających regularny dochód. Stan wolności jest określany indywidualnie przez każdego inwestora, bo zależy od zakładanego przez niego poziomu wydatków. Obowiązuje jednak definicja, że powinien to być poziom pokrywający wydatki związane z egzystowaniem – zamieszkanie, wyżywienie, ubranie, edukację, itp…

Realizacja celów życiowych

Czy jest to podróżowanie, pomaganie biednym, licencja pilota śmigłowca, stworzenie nowego leku, zakup jachtu – każdy z nas ma jakieś marzenie, które może stać się celem w życiu. Nieruchomości i inwestowanie w nie staje się środkiem, bez którego osiągnięcie celu byłoby niemożliwe i pozostawiało go jedynie w sferze marzeń. Niestety, ale nasz Świat skonstruowany jest tak, że pieniądze stają się podstawowym narzędziem osiągania celów.

Zmiana Świata na lepszy i zostawienie czegoś po sobie

Inwestorzy nieruchomościowi są w moim sercu na szczególnym miejscu. Ich praca polega na zmianie stanu rzeczy na lepszy. Dla siebie i swoich dzieci, a przy okazji dla innych. Zaspokajają podstawowe potrzeby człowieka związaną z wyżywieniem (nieruchomości rolne), schronieniem (mieszkania i domy), czy dystrybucją dóbr (nieruchomości komercyjne). Modne ostatnio flipy skutkują odnowieniem zniszczonej tkanki mieszkaniowej. A projekty renowacji kamienic i ich otoczenia powodują przywrócenie świetności centrów polskich miast. Trudno o lepszy pomnik, niż ten, gdy zmienia się jakość życia ludzi. Niezaprzeczalnym atutem nieruchomości jest ich trwałość. Lubię szczególnie dwie grupy inwestorów – tych, którzy remontują kamienice oraz budujących nowe osiedla. Skutek działań tych ostatnich można oglądać np. na mapach, w postaci nazwanych przez nich ulic.

Samorealizacja i status

Funkcjonowanie w wielu grupach społecznych, uzależnione jest od statusu, który w nich posiadasz. Posiadanie nieruchomości uznawane jest za sukces. Posiadanie nieruchomości prestiżowych za sukces jeszcze większy. Jako Polacy mamy problem z odbiorem wyższych niż nasze statusów. Osoby, które posiadają osiągnięcia doceniane są wyłącznie w swojej grupie społecznej lub zawodowej oraz przez osoby aspirujące do tej grupy. Pozostałe, albo nie przywiązują do tego wagi, albo starają się ten sukces zanegować. Niezależnie jednak od zdania innych, w grupie posiadaczy hoteli, wyższy status ma ten, który ma więcej lepszych hoteli. A sam status jest już narzędziem podobnym do pieniędzy – pozwala realizować kolejne cele.

Niezależnie od Twojego celu inwestorze, chciałbym serdecznie podziękować Tobie za to co robisz. Czy sourcujesz, podnajmujesz, wynajmujesz, flipujesz, remontujesz, budujesz, obracasz, oddłużasz, dzięki realizowaniu przez Ciebie Twojego celu, zmienia się krajobraz polskich miast. Do tego każda złotówka, którą obracasz generuje PKB, VAT, PCC, PIT, CIT, podatki od nieruchomości, rolne, leśne, opłaty za użytkowanie wieczyste, opłaty za wnioski w sądach wieczystoksięgowych i dziesiątki innych opłat, dzięki którym powstają nowoczesne drogi, szkoły, uniwersytety, a naszego bezpieczeństwa strzegą dobrze wyekwipowane i wyszkolone służby, a nad przyjaznym i chroniącym obywatela prawem czuwają doświadczeni mężowie stanu, zasiadający w Sejmie i Senacie. Jeżeli sam tego nie czujesz, to jest to kolejny powód, byś zakasał rękawy. W Polsce jest ponad 14 milionów mieszkań, prawie 19 milionów hektarów gruntów rolnych i ponad 9 milionów ha lasów. Mamy naprawdę sporo do roboty.

 

P.S.

Drogi czytelniku. Proszę napisz w komentarzu z jakiego powodu TY inwestujesz w nieruchomości.

2 replies
  1. Jacek
    Jacek says:

    podzielę się swoim WHY:
    1. zapewnienie bezpieczeństwa finansowego rodzinie;
    2. możliwość kreowania rzeczywistości – robienie Czegoś z Niczego

    Odpowiedz

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *